Strona główna | Do ulubionych


dzisiaj jest:



menu:

wstęp

aktualności

historia

zdjęcia

księga gości - przeglądanie

księga gości - dopisywanie

KADŁUB WOLNY - WSPÓLNOTA LUDZI WOLNYCH

Wspólnota ludzi wolnych - taką wsią jest Kadłub Wolny już od 400 lat. Prosty rachunek daje datę wprost nieprawdopodobną - 1605 rok. Jak wtedy w głębokim feudalizmie mogli funkcjonować wolni chłopi, tworząc na dodatek wspólnotę? A jednak to prawda. Chce przybliżyć ten niezmiernie interesujący fakt historyczny, który dla mieszkańców Kadłuba jest nie tylko historią wsi i ich rodzin, ale jest także realną współczesnością. Dzieje się tak dlatego, że konsekwencje tego co stało się w 1605 roku mają swój ciąg dalszy w dniu dzisiejszym. Przenieśmy się więc w wiek XVII, a dokładnie w 1605 rok. Nie stanowi on jednak początku historii wsi. Sięga ona dużo dalej w czasie. Za czasów panowania księcia Bolesława II (Bolka II 1283 - 1313) mieszkańcy Opola stawiali na miejsce drewnianego kościoła pod wezwaniem Świętego Krzyża nowy, z cegły, w stylu gotyckim. Był to rok 1295. Dokumenty fundacyjne nowego kościoła zawierają spis wsi, które przeznaczają na niego dochody. Wśród nich jest Kadłub zwany Pruskowskim. Tak pierwotnie nazywano naszą wieś. Potem nazwę zmieniono na Kadłub Wielki. Przetrwałą ona do początku XVII w. A więc Kadłub ma już ponad 700 lat. W 1995 roku obchodziliśmy tę rocznice, która zbiegła się z 200 - leciem szkoły.

Wróćmy jednak do interesującego nas okresu, a więc do XVII wieku, a dokładnie do 1605 roku. Cesarzem rzymskim, królem Niemiec, Czech, księciem Opola i Raciborza był wtedy Rudolf II z rodu Habsburgów. Jednym z jego zaufanych dworzan był rycerz Jan von Bess - podstoli cesarski. Cesarz podarował mu w 1581 roku dobra w Oleśnie, majątek w Wojciechowie dokupił już sam, za własne fundusze, w 1593 roku. Jego własnością były też ziemie w Szumiradzie i Wielkim Kadłubie. Jan von Bess ożenił się w 1583 roku z Małgorzatą Żyrowską z Żyrowa. Ślub odbył się w Oleśnie, a na weselu honorowym gościem był sam cesarz Rudolf II z orszakiem dworskim.

W 1609 roku Jan von Bess za zasługi dla cesarza został baronem. To właśnie rycerz von Bess sprzedał w 1605 roku swój majątek w Wielkim Kadłubie chłopom z tej wsi. To, że majątek został sprzedany nie powinno dziwić, natomiast sprzedanie wsi chłopom, co wiązało się z ich uwolnieniem od poddaństwa, jest prawdziwym ewenementem w tych czasach. Na pytanie dlaczego? z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że Janowi von Bess potrzebna była duża suma pieniędzy. Gdyby sprzedał majątek rycerzowi otrzymałby pieniądze tylko za sprzedaż ziemi. Chłopi zapłacili dodatkowo dużą kwotę za wyzwolenie od poddaństwa.

Do sprzedaży majątku Kadłub Wielki doszło 5 kwietnia 1605 roku, jak w dokumencie zapisano "we wtorek po niedzieli palmowej". Odbyło się to w uroczyście przybraniej Sali wiejskiej karczmy na twardym dębowym stole nakrytym obrusem. Poza rycerzem Janem von Bess i zainteresowanymi chłopami jako świadkowie byli obecni: proboszcz Zębowic, duchowny pan Benbus oraz Krzysztof Hoff od Kantorów na Osiecku. W dokumencie kupna pan von Bess stwierdził, że: "jego (…) kadłubskim poddanym z których przez tę sprzedaż, wymieniony z wszystkimi tymi prawami, które nad niemi miał z poddaństwa wypuszcza cały ten majątek kadłubski sprzedawa (…) z folwarkami, łąkami, stawami, miejscami stawnymi, młynami, miejscami młyńskimi, jeden tartak, las z gąszczami odrośniętymi i nieodrośniętymi, wszelkie polowania, wielkie i małe użytki". Sprzedażą objęta została także karczma. Kwota, za którą sprzedano majątek wyniosła 2500 talarów. Pod dokumentem Jan von Bess wytłoczył swoją pieczęć. Chłopi kadłubscy poprosili, aby dla podkreślenia ważności transakcji swoje pieczęcie dołączyli "zacni panowie: rodzeni bracia Zygmunt, JanWachowski von Wschow na Leśnej, pan Hildebrand Hoff v. Kaspar Hoff, Kantorow w Osiecku". Po podpisaniu dokumentu, obchodzono dzień ten odświętnie. W kościele w Zębowicach odprawiono specjalną mszę.

Dokument ten, mimo że podpisany, nie miał żadnej mocy prawnej, ponieważ dokument uwolnienia od poddaństwa musiał być poświadczony przez panującego. Strony zwróciły się więc do cesarza Rudolfa II, który 13 grudnia 1605 roku udzielił zezwolenia na zawarcie kontraktu. Wydano je w kancelarii księstwa opolsko - raciborskiego w Opolu. List został przywieziony w towarzystwie deputacji Kadłuba Wielkiego do wsi. Umieszczono go skrzętnie w dębowej szkatule. Pisany na pergaminie, staroczeskim językiem dokument informuje, że przed cesarzem, który pisze o sobie "My Rudolf II, z bożej łaski wybrany rzymski cesarz, po wsze czasy rozmnożyciel rzeszy w Niemczech, Węgrzech, Czechach, Dalmacji, Kroacji, król i arcyksiążę Austrii, margrabia od Moraw, Luksemburga i Śląska, książę margrabia łużycki i książę na Śląsku, w Opolu i Raciborzu stanął pochwały godny, wierny, miły Jan von Bess na Szumiradzie, zdrowy na ciele i rozumie". Rycerz potwierdził przed cesarzem sprzedaż majątku "całej gminie sławnej i całości wsi Kadłub Wielki". Stwierdził także, że jego kadłubskich poddanych i ich spadkobierców "przez tę sprzedaż ze wszystkimi prawami, które on nad niemi miał z poddaństwa wypuszcza tak, że (…) będą mogli kupiony majątek odziedziczyć, porządkowo i prawnie mieć, posiadać, używać, rozdawać, sprzedać, zostawić, zamieniać (…)". Cesarz nie tylko potwierdził uwolnienie kadłubskich chłopów, ale także zobowiązał w dokumencie swoich spadkobierców, przyszłych czeskich królów, najwyższe książęta Śląska w Opolu i Raciborzu oraz wszystkich innych ludzi do przestrzegania cesarskiej woli w tej sprawie. Dokument potwierdza królewska pieczęć.

Kadłuby chłopi znali wartość tego dokumentu. To była ich wolność i własność. Strzegli go jak prawdziwego skarbu. Dębowa skrzynia przechowywana była w tajnym miejscu, znanym tylko kilku zaufanym.

Nigdy nie spuścili z oczu dokumentu Rudolfa II. Bardzo rzadko pokazywali go publicznie. Na spotkaniu w Zębowicach prezentującym historię lokalną naszej gminy, mieliśmy wielkie szczęście zobaczyć ten dokument. Niektórzy mogli go nawet dotknąć. Pani Krystyna Wodarczyk, której rodzina przechowuje cenną skrzynię, zgodziła się przywieżć ją na nasze spotkanie.

Był to jeden z kilku przypadków w ciągu 400 lat kiedy skrzynia z dokumentami odpuściła Kadłub. Wszyscy obecni wpatrywali się w dębową skrzynię, która sama jest wspaniałym zabytkiem. Pani Wodarczyk przekręciła wielki klucz, szczęknął świetnie działający od setek lat zamek. Wszyscy wstrzymali oddech. Uchyliło się wieko skrzyni, sięgnięcie ręką w głąb i oczom zebranych ukazał się złożony pergamin z wielką pieczęcią Rudolfa II. Po rozłożeniu mogliśmy podziwiać całe piękno starego dokumentu. Mieliśmy też bardzo rzadką możliwość bezpośredniego obcowania z historią.

Wróćmy jednak do brzemiennego w skutki 1605 roku. Chłopi zmienili nazwę wsi na Kadłub Wolny, chcąc podkreślić uzyskanie wolności. Postanowili podzielić kupioną ziemię według włożonego wkładu pieniężnego. Postanowili także nie dzielić lasów, a także karczmy i stawów. Utworzyli wspólnotę chłopską i razem zarządzali nie podzieloną częścią majątku. Z późniejszych dokumentów dowiadujemy się, że w skład zakupionego majątku wchodziły folwarki: Gralowski, Petrachowski, Gordalski, Miozgowski, Wypychowski i Donatski, których właściciele na zakup ziemi przeznaczyli po 400 talarów i Pawełkowsk, którego właściciel przeznaczył 100 talarów. Podzielono ziemię na 25 części i proporcjonalnie do wkładu pieniężnego przeznaczono chłopom. Taki podział przetrwał całe wieki. Mimo, że gospodarstwa ulegały podziałowi, każdy właściciel znał miejsce swej przynależności w stosunku do siedmiu pierwotnych kupców.

Freimani kadłubscy na ziemi ornej i łąkach gospodarzyli oddzielnie. Natomiast swoje działki leśne i działy w karczmie i stawach połączyli i postanowili na nich gospodarzyć wspólnie. Wspólnie rąbali las i wspólnie go zalesiali, a także wspólnie ciągnęli z niego korzyści. Nikt nie miał prawa sprzedawać swojej części lasu i tak zostało do dzisiaj. Nadal to wspólna własność kadłubskich gospodarzy.

Różne koleje losu przechodziła kadłubska wspólnota. Zmieniali się cesarz i królowie. Od każdego trzeba było na nowo uzyskiwać potwierdzenie przywilejów z roku 1605. Przybywało też dokumentów, które chłopi z Kadłuba Wolnego gromadzili skrzętnie w dębowej skrzyni i przechowywali pieczołowicie. Zmienny w skutki prawne był XIX wiek. W 1845 roku a walnym zgromadzeniu wspólnoty potwierdzono zasady działania spółki określające władzę zasadniczą - walne zebranie i władzę wykonawczą - zarząd wspólnoty. Protokół z tego zgromadzenia został zatwierdzony sądownie, dzięki temu spółka nabrała osobowości prawnej. W XIX wieku wyodrębniły się też w drodze podziałów: wspólnota lasu i wspólnota karczmy. Przyjęto takie zasadę, że udziały w spółce leśnej są niepodzielne i dziedziczone wraz z ziemią przez tylko jedno z dzieci.

Próbowano chłopom zabrać lasy w czasach hitlerowskich. Jeździli wtedy na rozprawy do sądu dużą grupą i pokazywali dokumenty nie wypuszczając ich z rąk. Wygrali! Po II wojnie światowej władze polskie próbowały upaństwowić kadłubskie lasy. I znów upór chłopów i waga dokumentów zwyciężyły. Dziś chłopi z Kadłuba Wolnego gospodarują nadal swoimi wspólnotami, bronią dzielnie przez wiele pokoleń. Spółki o nazwie "Wspólnota Chłopska Lasów Drobnowłościańskich Wsi Kadłub Wolny" oraz "Chłopska Wspólnota Gruntowa Karczmy" działają w oparciu o statut. Włada nimi zarząd wybierany na walnym zebraniu, które jest najwyższą władzą. Ważnym dniem dla Kadłubian jest corocznie 29 czerwca - Piotra i Pawła. W sali należącej do wspólnoty karczmy odbywa się przy udziale członków spółek podział zysków, czyli tzw. "tajlowanie". Duża część tych zysków przeznaczana jest na potrzeby lasu i karczmy. Znajdują się także pieniądze na cele społeczne. Na przykład szkoła w Kadłubie Wolnym otrzymała w latach 90-tych od wspólnoty lasu ok. 10 tysięcy złotych w gotówce lub materiale drzewnym, a od wspólnoty karczmy ok. 5 tysięcy złotych.

Dla Kadłubian las i ich wspólnoty to jak mówią: "największy skarb, który chronili i przekazywali nam pradziadowie i ojcowie". Dla nas współczesnych, zapatrzonych w nowoczesne, często krótko działające, nieumiejętnie zarządzane, nastawione na szybkie zyski spółki to stwierdzenie powinno być wielką nauką. Wspólnota może działać dobrze tylko wtedy, jeżeli wspólna własność traktowana jest przez jej członków nie jako przykry obowiązek i źródło gotówki, tylko jako "skarb", tak jak dzieje się w kadłubskich wspólnotach od 400 lat.

Pisząc referat skorzystałam z informacji zawartych w pracy "Na progu ósmego stulecia Wolnego Kadłuba" (1993r.) napisanej przez pana Ryszarda Piecha, długoletniego emerytowanego kierownika Szkoły Podstawowej w Kadłubie Wolnym, wielkiego znawcy historii Kadłuba Wolnego. Skorzystałam także z wiadomości uzyskanych w rozmowach z mieszkańcami Kadłuba Wolnego i członkami wspólnoty.
mgr Małgorzata Tracz
nauczycielka SP Kadłub Wolny i PG Zębowice

Redakcja serwisu